opowiadania

Mój mały świat

tumblr_static_drzewo

Wyobraźcie sobie pokój. Zwykły pokój, z czterema ścianami, oknami i małym kominkiem. Brzmi zwyczajnie, prawda? Jednak jest tutaj wszystko czego potrzebuje zwykła dziewczyna, czyli ja. Myślicie pewnie że jest to zwykły pokój nastolatki. Standardowo oblepiony plakatami jej ulubionych piosenkarzy, czy aktorów. Otóż nie. Ten właśnie pokój, ma tylko jedne drzwi, prowadzące do korytarza, skąd przychodzą i odchodzą ludzie. Na środku pokoju znajduje się duże, dwuosobowe łóżko. Z białą niczym śnieg pierzyną, okrytą najdroższym aksamitem i kocem w czarno czerwoną kratkę. Kolor ścian przypomina właśnie ten koc. Dwie naprzeciwko ściany są czarne, niczym niebo bez gwiazd. Dwie pozostałe pokryte są krwistą czerwienią, jakby ktoś skonał tutaj malując je własną krwią. Jednak gdy się bliżej przyjrzymy te ściany nie są gładkie, jest tam wiele dziur i rys. Jedne wielkie, jakby ktoś próbował kilofem je zrobić, inne małe niczym od gwoździa dźgnięte. Niektóre nieumiejętnie zalepione, jakby właściciela nie stać było na dobrego fachowca, który by to załatał bez śladu. Zza okna widać wirujące płatki śniegu. Naprzeciwko kominka stoi wielka trzyosobowa kanapa obita ciemnobrązową skórą. Pod nią leży dywan z długim włosiem przyjemnym w dotyku. Białe drzwi które są zawsze otwarte, choć często chciałoby się zamknąć, są idealnie na środku czarnej ściany. Brzmi mrocznie? Może trochę. Wyjdźmy na chwilę z pokoju na korytarz, który ciągnie się nie wiadomo jak daleko. Po obu stronach symetrycznie są drzwi, co ciekawe nie wszystkie są zamknięte. Jednak każde ma wsadzony klucz.

Zadajecie sobie pytanie co to za pokój? Jak możliwa jest taka długość korytarza? Wszystko to nie istnieje naprawdę, lecz jest równie ważne, co do rzeczywistości. Otóż ten pokój to mój umysł. Umysł do którego tylko ja mam dostęp i tylko ja mogę nim kierować. To ten głos w Waszej głowie, który krzyczy do Was i prosi o uwagę, to właśnie nazywam tymże umysłem. Cały ten pokój i korytarz z nim związany, to iluzja, metafora, pozwalająca ukazać umysł człowieka, jako właśnie pomieszczenie, do którego tylko nieliczni mają dostęp. Pokój można również nazwać naszym życiem. Choć wszystko co w nim się dzieje, dzieje się również w rzeczywistości jaka nas otacza. Czym jest zatem korytarz łączący ten pokój z innymi pokojami? Światem. Drzwi w pokoju to granica, jaką stawiamy między sobą, a innymi. Co jest zaś w innych pokojach? Umysły innych osób. Skomplikowane? Nie dla tych którzy chcą to pojąć. Dla tych którzy nie rozumieją, mogę jedynie zamknąć drzwi. Gdyż żeby to zrozumieć trzeba mieć otwarty umysł, na wszelkie nowości i informacje odbierane. Ja otwieram swój pokój przed Wami, więc Wy powinniście otworzyć swoje pokoje przede mną. Zastanawiacie się może dlaczego każdy pokój zamykany jest od środka i na zewnątrz? Ponieważ można zamknąć się na świat, którym jest korytarz. Jednak również zamknąć drzwi innych, by więcej nie wkroczyli do naszego świata. My decydujemy kogo wpuścimy do swojego pokoju, a komu zamkniemy po prostu drzwi. Zauważyliście te dziury, załatane czy też nie, to rany, zadane nam przez osoby, które wpuściliśmy do swojego pokoju. Tylko nasza naiwność pozwala wpuścić do pokoju byle kogo. Naiwność że tym razem będzie inaczej, że ktoś zostanie tu na dłużej, a może i na zawsze. Są też dziury na korytarzu, jakby ktoś próbował bezskutecznie dostać się do środka. Te na zewnątrz nie wpływają w żaden większy sposób na ten pokój.

Cofnijmy się więc wstecz. Siedziałam sobie na parapecie rozmyślając, kiedy do pokoju wbiegło kilku chłopców w podobnym wieku do mojego. Ledwo poszli do szkoły podstawowej, a już wywyższali się jakby studiowali prawo, przypominając o tym na każdym kroku. W moim pokoju nie było innych dzieci. Więc nie miałam innego wyboru jak siedzieć z nimi i wysłuchiwać o najnowszych prezentach jakie dostali, przechwalając się wciąż kto ma lepsze zabawki, lepszy samochód, czy też kto jest bogatszy. Na każdym kroku dogryzając mi, iż nie mam najnowszych ubrań, czy też worka cukierków pod łóżkiem. Mogłam równie dobrze zamknąć przed nimi mój pokój i nie pozwolić im nigdy do niego wrócić, a nawet chociażby zapukać. Jednak kto nie bał się odtrącenia, niech pierwszy wyjdzie z tego pokoju. Próbowałam wszystkiego by mnie zaakceptowali taką jaką jestem. Kłamałam, by zrobić na nich jakiekolwiek wrażenie, lecz oni ocenili już książkę po okładce. Próbowałam również ignorować ich docinki i uśmiechać jak gdyby nic nie trafiało do mnie, to co mówili. Nałożyłam na siebie osłonę, chcąc czy nie chcąc, nie miałam innego wyboru, by nie płakać już w mokrą poduszkę. Wciąż mając nadzieje, że czas sprawi iż spojrzą na mnie inaczej, niż na balast który przeszkadzał czasem się bawić. Nie chcieli mnie zrozumieć, byłam dla nich obojętna, nie pytali mnie już nawet o to czy będę się z nimi bawiła. Sama musiałam wpraszać się do korytarza, aby mieć choć na chwile jakieś towarzystwo.

Nie wspomniałam o najważniejszym. Jedynymi osobami które mogą otworzyć nasz pokój, czy tego chcemy, czy wręcz przeciwnie, jest nasza rodzina. Którą nawet chcąc zamknąć poza obszarem naszego małego pokoju, to i tak potrafią zarysować go w środku, stojąc za drzwiami. Nie da się całkowicie zamknąć drzwi przed osobami z którymi coś nas łączy.


Takie tam opowiadanie, przemyślenia itp. Wiem że nie piszę tak często, ani regularnie, ale staram się jak mogę. Co do tego opowiadania, to nie wiem czy będzie kontynuacja, ale jeśli się Wam spodoba to czemu nie 😛 Piszcze w komentarzach.

~Stokrotka~

Reklamy

2 thoughts on “Mój mały świat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s