Opowiadanie 1.

dsffdgd          Prolog

Szłam chodnikiem. Ulice były już prawie puste, oprócz co jakiś czas jadących samochodów. Zapadł zmrok, żadnej żywej duszy przechadzającej się o tej porze przez miasto. Światła latarń i gwiazd zlewały się w jedno. Księżyc był prawie idealna litera D, jedynie lekko przekrzywiona. Tylko ja i moje poplątane myśli. Cisza, spokój. Nawet odgłosy przejeżdżających samochodów nie przeszkadzały mi w rozmyślaniu. Nie musiałam też słuchać muzyki, by się wyciszyć. Nigdy nie przeszłabym tedy w blasku dnia i tłumie ludzi pędzących gdzieś do pracy, czy do domu. Nie wytrzymałabym tych odgłosów Wiele razy zastanawiałam się dlaczego właśnie ja, ale na to pytanie chyba nie ma racjonalnej odpowiedzi. Chyba każdy je sobie zadawał, kiedy przytrafi mu się coś złego, lub możne i nawet szczęśliwego Jednak nadal nie zdajecie sobie sprawy dlaczego właśnie zadaje sobie te pytanie. Pewnie myślicie, że rozstałam się z chłopakiem, albo uciekłam z domu. Nic bardziej mylnego, żadne z tych rzeczy nie pasuje do sytuacji w jakiej się znajduje. Jednak teraz nie zdradzę Wam o co dokładnie mi chodzi, dowiecie się w swoim czasie.

          Rozdział 1

Spokojny spacer nie trwał jednak długo Zza krzaków wyskoczył jakiś zakapturzony człowiek i z całym impetem uderzył mnie barkiem, nie zatrzymując się nawet. Runęłam na ziemie z hukiem, słysząc jedynie trzask. Chwila minęła nim doszło do mnie co się właśnie stało. Powoli wstałam, sprawdzając przy tym czy nic sobie nie połamałam Na szczęście trzask, który usłyszałam to była połamana gałąź na która upadlam. Miałam jedynie parę zadrapań i poranione ręce od zamortyzowania upadku na betonowym chodniku.
– Palant!!! – wrzasnęłam bezsensownie w stronę gdzie uciekł napastnik. Dopiero kiedy otrzepałam
się z pasku i liści, zrozumiałam że nie usłyszałam, jak napastnik zbliżał się do mnie, przed tym gdy uderzył we mnie. Byłam tak bardzo rozkojarzona tym faktem, że nadal stałam w tym samym miejscu. Jedyne co zapamiętałam z tego nagłego wydarzenia, była czarna bluza z dużym, białym nadrukiem pumy. Zwracając uwagę na siłę z jaką runęłam na ziemie, przypuszczam że to był mężczyzna, dość wysoki i dobrze zbudowany. Nie łatwo było powalić mnie na ziemie, nawet z zaskoczenia. Nie że byłam gruba, czy coś. Tylko ostrożna i nawet podczas rozmyślania byłam w pełni świadoma na to co się dzieje wokół. Po chwili zaczęłam iść w stronę domu, gdzie zmierzałam już wcześniej. Nawet teraz nie miałam spokoju. Zaczaja rozbrzmiewać piosenka Alleluja, wprost z mojej czarnej torebki. Z grymasem znużenia wyciągnęłam zwinnie telefon i przyłożyłam do ucha.
– Czego? -powiedziałam od niechcenia.
– Hej, nie spisz? -usłyszałam piskliwy głos z drugiej strony.
– Skoro odebrałam to logiczne że nie.
– Gdzie jesteś? Słysze jakieś szumy?
– Nad morzem, opalam się przy blasku gorącego, letniego słońca, trzymając drinka z parasolka. Wpadaj, jest bombowo! – mój głos aż ociekał udawanym sarkazmem.
– Nie żartuj sobie… – nastała długa cisza, po której już miałam odłożyć telefon, kiedy ponownie usłyszałam znajomy głos – Znów nie możesz spać?
– Eureka! Nie mogę, bo ktoś do mnie dzwoni w środku nocy i zadaje głupie pytania. Czego chcesz?
Mów szybko, bo lód w drinku mi topnieje, a nie chce iść po kolejny.
– Posłuchaj, zespół mi się samochód i nie będę mogła przyjechać do Ciebie. Będziesz musiała sama jakoś dotrzeć do szkoły.
– Świetnie, zapowiada się piękny dzień, aż chce mi się żyć. Weź dla mnie jakieś proszki na ból głowy, bo coś przeczuwam że będę miała okropny ból głowy. – niestety u mnie w domu nie było żadnych leków, po tym jak przedawkowałam przeciwbólowe.
– Dobra, spróbuję coś załatwić. Do zobaczenia w szkolę -powiedziała swoim piskliwym głosikiem i od razu się rozłączyła, nie czekając na moją odpowiedź, która pewnie nie byłaby zbyt miła.

~Stokrotka~

ostatnia aktualizacja: 03.07.2015

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s